Od kilku dni zbieram się do spostowania polskiego rynku ecommerce, który można określić mianem ogólnej ściemy i testowania wytrzymałości klienta.
Zaczęło się od tego, że chciałem kupić notebooka, nieważne jakiego, przejrzałem porównywarki cen, bomba jest wszędzie, do tego chciałem dokupić jeszcze palmtopa. Świetnie jest w wielu miejscach. Co mnie ucieszyło bardzo to, że ten zestaw można dostać kompetny w wielu sklepach. To ruszam do zamawiania i co? Porażka na całej lini:
- wiele sklepow ma sprzęt ale tylko w ofercie na stronie
- towar praktycznie niedostępny
- cena towaru jest podana, ale czesto juz jest nieaktualna jak się okazywało po rozmowach telefonicznych
- w niektorych sklepach (nawet tych „największych”) zamiast ceny link skontaktuj się ze sprzedawcą – pomimo, że w porównywarkach cen wszystko jest podane doskonale
Odpuściłem i w końcu trafiłem na sklep, który miał zestaw w ofercie. Zamawiam i co?
- nie ma płatności elektronicznych, tylko przelew tradycyjny – ok rozumiem oszczędności (1,9-2,9% jak się domyślam)
- dostaję mail z prośbą o potwierdzenie zamówienia i dokonanie płatności – nie da się zapłacić. Ktoś nie pomyślał, że warto w mailu podać numer rachunku i dane kontaktowe. Dopiero po mojej prośbie otrzymałem fakturę Pro Forma
- Teraz czekam na towar
Jedna przygoda się zakończyła. Ruszam więc znaleźć dla kogoś z rodziny TV LCD model jak w temacie. Fajna cena fajny TV. Zaczynamy szukać, porównywarki cen mnóstwo ofert, nawet 2 sklepy w moim sąsiedztwie mają. Myślę, okres przaedświąteczny to będą mieli tego mnóstwo – pomimo kryzysu. Jak byem naiwny:
- nigdzie nie ma tego telewizora
- nikt nawet nie raczy zaktualizować stron, w większości wypadków wysyłka w 48 godzin
- od jednego sprzedawcy słyszę, że sprzętu nie ma, i jak chcę mogę złożyć zamówienie to się okaże co będzie (dziwna sytuacja bo na stronie jest, ale w wewnętrznym systemie wogóle śladu nie ma)
- po kilku telefonach już dobrze wiedziałem, że żaden dystrybutor nie dostarcza sprzętu
- od jednego sprzedawcy usłyszałem, że polscy dystrybutorzy wyrobili normę na ten rok i „gdzieś” mają dostarczanie sprzętu w tej cenie
Sorry, ja wysiadam. Jak tak ma wyglądać ecommerce to nie dziwię się, że padają sklepy i to te największe. Wystarczy tylko być rzetelnym w informacji, by mnie nie wkurzyć. Nie tu jednak działa „wiejski” marketing. Sprzedawca myśli, że jak w porównywarce znajdę sprzęt i się skuszę na przejście na jego stronę to nawet jak sprzętu nie ma to kupię coś innego. Szczerze niech się wypcha z takim podejściem, jedyne co mogę dla niego zrobić to wystawić odpowiednią opinię i bić w jego linki w porównywarkach – widocznie go na to stać, żeby płacić za nieefektywne kliki.
Porównywarki też mają tutaj swój nieuczciwy wkład. Pomijam kategoryzację ofert, nie ich wina, że każdy sklep sobie – a porównywarki znam od środka, sklepy to porażka do wspołpracy. W tym biznesie porównywarki zarabiają na kliknięciach, więc nie interesuje ich rzetelność prezentowanych informacji, bo i po co. Kliki są nabite i to wystarczy.
Jeżeli nadal będzie tak wyglądało podejście większości sklepów do ecommerce, to będziemy mieli błoto nie rynek. Stwierdzam, że o wiele bardziej rzetelni są sprzedawcy na allegro niż wielcy tego świata ecommerce. Tym chociaż zależy na opinii, której nie da się tak łatwo sztucznie podbić ePR jak w porównywarkach.
We wpisie nie wymieniam listy sklepów, z którymi się kontaktowałem bo i po co. Musiałbym wypisać 90% sklepów, z którymi się kontaktowałem. Gdyby nie to, że mam przyjaciół prowadzących ecommerce i sam przygotowywałem się do takiego działania, mógłbym uznać, że to przypadek. Niestety na tym runku wszyscy wszystkich oszukują:
- Porównywarki nie dbając o wiargodność ofert sklepów, naciągają je na kliknięcia
- Sklepy prezentując nieistniejące oferty oszukują klientów próbując oferować przy okazji inne produkty
- Dystrybutorzy mają gdzieś małe sklepiki, bo „sklepy nie dla idiotów” mają większą skalę przebicia.
- Na końcu zawsze wyrolowany jest klient, który może liczyć na szczęście jak w lotto, że kupi to czego oczekuje, w określonym czasie.
Mój wywód dotyczy przypadku wspomnianych produktów i wiem, że powtarza się dla innych. Należy tutaj na pewno pominąć wielkie sklepy typu merlin.pl, który mnie nie zawiódł i sklepy znajomych, którzy otwarcie mi mówią co i jak.
Jeszcze jedno, tak być nie powinno i w cywilizowanym świecie tak nie jest. Mam przykład z ostatniego tygodnia, gdy kupiłem w UK grę na PS3 i a każdym etapie zamówienia mogłem sprawdzać na jakim jest etapie. Produkty jak były dostępne to były dostępne.
Prośba do właścicieli sklepów internetowych, przestańcie ściemniać, to wszystkim będzie łatwiej, a Wy przy tym zadbacie o markę i nie wyrzucicie koejnych „groszy” na kliki w porównywarkach.
Browse Timeline
Comments ( 4 )
Polecam Ci w takim razie Sony 40w400 albo 40w4500. Lepszy. Miałem prezentacje w domu.
POst nie tego sie tyczy, a stanu ecommerce. A co do Samsunga to sam nie mam najlepszego zdania.
Zgadzam się w całej rozciągłości. Co do uwagi odnośnie zamawiania gier i nie tylko w zagranicznych sklepach – niestety tak to wygląda i nie zanosi się, że szybko ulegnie zmianie. Nie dość, że towar jest fizycznie niedostępny, to jeszcze musimy czekać na łaskę, aby pozwolono nam wydać własne pieniądze. Przyznaję się – kupuję masę gier, ale 99% z pewnością sprowadzałem z UK lub Kanady.
dzisiaj słowa Twoje cytuje „GW”. Gratuluję. Pozdrawiam serdecznie!
Add a Comment
Additional comments powered by BackType
